To pytanie „jaka gitara na początek?” pojawia się często na różnych forach i w grupach na facebooku. Jest zadawane przez osoby będące w różnym wieku, oraz przez rodziców najmłodszych uczniów.
Starsi pamiętający czasy bez internetu, komputerów, albo jeszcze wcześniejsze czasy PRL-u, którzy wtedy uczyli się grać, wchodząc do sklepu muzycznego mieli go wyboru nie więcej niż 10 modeli wszystkich rodzajów gitar. Wystarczy wpisać w google: Gitary Defil z Lubina i na grafice można obejrzeć cały asortyment i wygląd tych instrumentów. Był to jeden procent tego, (albo mniej) co dzisiaj widzimy w sklepach muzycznych.
Wartościowe i poprawnie zrobione instrumenty oglądało się czasem na filmach, zawodowi muzycy próbowali różnymi sposobami przywozić sprzęt z zgniłego zachodu (najpierw trzeba było mieć dolary), amatorzy zaś skazani byli na rodzime wyroby. Gitary były tak toporne, że nawet na nylonowych strunach młodsi uczniowie często nie mogli wydobyć dźwięku. Tym bardziej nie było możliwe przy metalowych strunach. Do nauki zaś służyła słynna książka J. Powroźniaka, napisana na gitarę klasyczną.
Z tych powodów było wtedy oczywistym, że najpierw „gitara klasyczna”, (w zasadzie atrapa gitary klasycznej), a później jak wyrośnie, to być może coś innego. Na szczęście dla dzisiejszych uczniów to już historia.
Pogląd z dawnych lat, że naukę należy zaczynać od gitary klasycznej obecnie jest coraz mniej aktualny.
Bez problemu można dzisiaj kupić (lub zamówić) każdy rodzaj gitary w każdym rozmiarze. Pojawiają się różne krzyżówki : np. gitara „klasyczna” z nylonowymi strunami ale z gryfem od akustyka 4/4 lub 3/4, gitara „akustyczna” z szerokim gryfem od klasyka często wybierana do grania fingerstyle, gitary elektryczne mają siedem, osiem a nawet dziewięć strun, (krzyżówka git. basowej z tradycyjną) W internecie jest masa publikacji i materiałów w formie tabów, grających aplikacji (np. songsterr), backingtracków, lekcji, do nauki w każdym stylu i na każdej gitarze.
Pojechałem kiedyś na pierwszą lekcję do siedmiolatka i wyciągnąłem „Wlazł kotek na płotek”. On spojrzał na kartkę i powiedział dokładnie tak: ja nie będę tego grać bo to jest głupie. Następnie przyniósł płytę z Metallicą, bo tata i on słuchali tylko tego.
Zerówkowicz z własnym gustem muzycznym ?
Uczył się grać z tabulatur na gitarze elektrycznej taty. Na następnej lekcji dostał lepszego elektryka 3/4. Struny były miękkie, nisko nad gryfem, i nie było problemu nawet z bendami. (Kiedyś nie było możliwe kupienie gitary elektrycznej 3/4)
Innym przykładem jest Rafał, który zaczął od akustyka 4/4(nagranych 6 filmów z coverami), następnie dostał elektryka (3 filmy), a na gitarze klasycznej zaczął grać dopiero po czterech latach. (4 filmy)
Następny przykład to Sebastian. Od początku gra na elektryku 4/4 Z tą gitarą nie było łatwo. Rodzice (nie muzyczni) chcieli mu kupić tani zestaw, ale udało mi się przekonać ich do zakupu profesjonalnego sprzętu. Dzięki temu Sebek nie zniechęcił się, co na pewno by się stało przy graniu na zestawie z Lidla. Nagranych 5 coverów (filmów)
Jeszcze inny przykład to Kuba – też na elektryku. Zaczął od podstaw i będąc już w średniej szkole. Ale po półtora roku grał biegle i ze słuchu. (5 filmów)
Odpowiedź na tytułowe pytanie według mnie jest następująca:
Naukę można zaczynać na każdej gitarze, dobierając odpowiednie materiały i kierunek.
Oczywiście podczas lekcji można i należy pokazywać możliwości wykonawcze innych rodzajów gitar. Np. można spróbować wykonać dany utwór na różnych gitarach, w różnych aranżacjach. Ale na pewno nie należy wmawiać komuś: „najpierw naucz się na klasycznej, a potem na elektryczej.”
Część uczniów, nawet tych najmłodszych ma już swój gust muzyczny, i na to trzeba zwracać uwagę. Prowadzenie zajęć w sposób który nie jest zgodny z oczekiwaniami ucznia z reguły kończy się zaniechaniem dalszej nauki.